Musiałam sobie na moment uciec, by zrobić przerwę od mojego głównego bloga. Sytuacja, która się tam rozegrała, skojarzyła mi się z nieudaną imprezą. To było tak, jakbym zaprosiła gości do mieszkania, a tu ktoś kogoś sprowokował, ktoś kogoś wkurzył i skończyło się na obrzucaniu zgniłymi jajkami. Rezultaty musiałam potem zmywać z podłogi i zeskrobywać ze ścian. Niby zeszło, ale pewien fetorek w powietrzu pozostał. Teraz niech tam się wietrzy, a ja na razie wybywam i chronię się tutaj - do czasu, aż zniknie poczucie niesmaku.